Po świątecznym lenistwie, przyszedł czas intensywnej pracy nad zamówieniami. Pani Ania zarzuciła mnie swoimi kapeluszami wymagającymi czyszczenia, odświeżenia i przeróbek. Pracochłonne bardzo, ale efekty są rewelacyjne.
Kapelusz do przerobienia zostaje popruty, wyprany. Po praniu wraca do pierwotnego kształtu- stożka. Stożek moczę w gorącej wodzie z klejem-sztywnikiem, na mokro i wilgotno, formuję kapelusz naciągając go na formę. Czasami nie jest lekko, to wymaga siły. Pamiętam, że w pracowni mojej babci, kapelusze naciągał dziadek.
Filce nie poddają się łatwo. Sznurki, którymi obwiązuję kapelusz na formie, potrafią przeciąć skórę na palcach.
Kolor rąk po takiej pracy też jest nie do przewidzenia. Filce farbują na mokro, na wszystkie kolory tęczy, a domycie ich zajmuje dwa dni:) Uprzedzając pytania-w rękawiczkach robić się nie da, albo może da, ale ja nie umiem:)
Po takich zabiegach kapelusz zostaje na formie do całkowitego wyschnięcia. Po zdjęciu z formy, obcinam brzeg ronda, podszywam lub lamuję, przybieram filcem, tkaniną, koralikami lub pasmanterią. Możliwości jest wiele, a to właśnie dekoracja sprawia, że kapelusz jest szałowy, skromny lub ekstrawagancki.
Pamiętajcie więc, by nie wyrzucać zniszczonych kapeluszy. Wszystko można odnowić, wyczyścić, przerobić. Jeśli filc jest mały i nie wyjdzie kapelusz, to zawsze można zrobić z niego fascynator, toczek lub przeznaczyć na dekorację do innego kapelusza czy beretu.
Filc jest cudownym, plastycznym surowcem wielokrotnego użytku. Musi tylko trafić w ręce modystki, która potrafi się nim zająć.
W następnym poście pokażę Wam efekty czyszczenia kapeluszy na sucho.
Zapraszam do sklepu z wyrobami modniarskimi Zuwika Design i na mój fanpage Modystka na facebook
Kapelusz do przerobienia zostaje popruty, wyprany. Po praniu wraca do pierwotnego kształtu- stożka. Stożek moczę w gorącej wodzie z klejem-sztywnikiem, na mokro i wilgotno, formuję kapelusz naciągając go na formę. Czasami nie jest lekko, to wymaga siły. Pamiętam, że w pracowni mojej babci, kapelusze naciągał dziadek.
Filce nie poddają się łatwo. Sznurki, którymi obwiązuję kapelusz na formie, potrafią przeciąć skórę na palcach.
Kolor rąk po takiej pracy też jest nie do przewidzenia. Filce farbują na mokro, na wszystkie kolory tęczy, a domycie ich zajmuje dwa dni:) Uprzedzając pytania-w rękawiczkach robić się nie da, albo może da, ale ja nie umiem:)
Po takich zabiegach kapelusz zostaje na formie do całkowitego wyschnięcia. Po zdjęciu z formy, obcinam brzeg ronda, podszywam lub lamuję, przybieram filcem, tkaniną, koralikami lub pasmanterią. Możliwości jest wiele, a to właśnie dekoracja sprawia, że kapelusz jest szałowy, skromny lub ekstrawagancki.
Pamiętajcie więc, by nie wyrzucać zniszczonych kapeluszy. Wszystko można odnowić, wyczyścić, przerobić. Jeśli filc jest mały i nie wyjdzie kapelusz, to zawsze można zrobić z niego fascynator, toczek lub przeznaczyć na dekorację do innego kapelusza czy beretu.
Filc jest cudownym, plastycznym surowcem wielokrotnego użytku. Musi tylko trafić w ręce modystki, która potrafi się nim zająć.
W następnym poście pokażę Wam efekty czyszczenia kapeluszy na sucho.
Zapraszam do sklepu z wyrobami modniarskimi Zuwika Design i na mój fanpage Modystka na facebook
To co robisz jest ładne.Ale pasja z jaką o Tym opowiadasz,zachwyca.
OdpowiedzUsuńTak trzymaj.
:)
I rację masz,że wszystko można odnowić.
Kapelusze to całe moje życie:) Zaczynałam naciąganie już w łonie matki, która przyciskała mnie do form, robiąc kapelusze:) Takie obciążenie genetyczne:)
Usuń